Pierwszy raz Gabriela zrobiła u siebie Wigilię w dwa tysiące trzynastym, bo matka miała operację kręgosłupa i nie mogła stać przy garnkach.
I potem już tak zostało. Czternaście lat.
Dwanaście potraw, dwadzieścia dwie osoby. Barszcz nastawiany trzy dni wcześniej. Sześćset uszek lepionych samodzielnie w dwa wieczory. Karp zamawiany w listopadzie. Grzyby zbierane we wrześniu w Czerwonym Borze.
Sylwester to bigos, sałatki i żurek nad ranem, do trzeciej.
Ona i jej mąż nie mają dzieci. Starali się sześć lat i przestali w dwa tysiące szesnastym. Te dwadzieścia dwie osoby przy stole raz w roku były tym, co miała zamiast tego.
Siedemnastego grudnia zadzwoniła do niej bratowa, w rodzinie od ośmiu miesięcy, żeby zapytać, co przynieść na sylwestra do Melanii.
Zostań do końca — to historia o tym, że kiedy ktoś robi coś przez czternaście lat, przestaje to być tym, co on robi, i staje się tym, kim on jest. I wtedy nikt już nie pyta, czy on chce.
#Historie100 #opowiadania #rodzina #sylwester
source

Dobre opowiadanie
Szczecin Polska
Ubiegłego sylwestra spędziłem sam nie zaproszony żona była w Wenecji ponoć bawiła się świetnie
Gabriela nie zadzwoniła do siostry i nie napisała do nikogo z rodziny. Pojechała na sylwestra do teściów, gdzie od lat ją zapraszali i gdzie od lat odmawiała. O północy zadzwoniła do matki — i dopiero wtedy dowiedziała się, że wszyscy czekali na nią do jedenastej. A Ty, co byś zrobił(a) na jej miejscu?
🅰️ To samo — pojechać tam, gdzie zapraszają, i nie robić awantury.
🅱️ Zadzwonić do siostry od razu, siedemnastego grudnia.
🅲️ Nie jechać nigdzie i nie odzywać się do nikogo przez rok.
Napisz w komentarzu: A, B czy C? 👇 #Historie100