Gears of War: E-Day – recenzja quaza



Grę do testów mam z Game Passa.

Recenzja gry Gears of War: E-Day (The Coalition/People Can Fly/Xbox Game Studios) w wersji na PC (Win). Gra wyszła też na Xbox Series X/S.

Montaż: Janek “Sanity” Kufirski (całość) i Tomek Drabik (zmiany).

Muzyka w tle pochodzi z recenzowanej gry (poza jednym smutnym pianinkiem, które jest utworem na licencji z serwisu artlist.io)

Wstęp 0:00
Kontekst Wyłonienia 1:14
Fabuła i Oprawa 2:57
Kampania Rozgrywana 9:48
Multik Trybowy 18:50
Podsumowanie 23:54
Miara Strzelby 25:53

#gearsofwareday #quaz #recenzja #gearsofwar

—

Autopromocja:
Patronite:
WWW:
Facebook:
Instagram:
BlueSky:
X:
Threads:
Twitch:

source

33 Comments

  1. Jestem mniej więcej w połowie i moim zdaniem ta gra jest po prostu o niebo lepsza niż wyniki, które osiągnęła. Fakt, w zasranych tabelkach finansowych Xboxa pewnie się to nie spina, ale wrzucanie E-Day do wora z napisem „porażka” tylko przez pryzmat sprzedaży jest mega niesprawiedliwe i zwyczajnie głupie.

    Gdybym miał to odnieść do kina, to jest to po prostu zajebiście przyjemny akcyjniak. Zapewne zapomnimy o nim kilka tygodni po seansie, ale sama produkcja zapewnia genialną rozrywkę tu i teraz, bez zbędnego pierdolenia. Fabuła ciągnie do przodu, strzela się miodnie, a lokacje wyglądają cholernie dobrze. Moje oczekiwania zostały w pełni spełnione.

    Uważam, że dzisiejsza pożal się Boże społeczność graczy zapomniała, po co w ogóle odpala się konsolę czy PC. Zatraciliśmy gdzieś zdolność do zwykłego cieszenia się rozgrywką. Albo tak bardzo dorośliśmy, że nic nas już nie jara, albo zaczęliśmy traktować to hobby zbyt poważnie, analizując wykresy sprzedaży i szukając problemów zamiast czystej rozrywki.

    Niestety, w mainstreamie bardziej niż faktyczna jakość liczy się to, jaka gównonarracja przebije się do sieci. Żyjemy w czasach, gdzie rzetelna ocena gry schodzi na dalszy plan, bo liczy się tylko chora klikalność. Te jebane algorytmy bezlitośnie promują negatywny syf, a ludzie wolą jarać się dramatami o tym, jak gra się nie sprzedała, zamiast ruszyć dupę i po prostu czerpać frajdę z rozwałki.

  2. Queers of Wars : Gender Day to kolejny Woke Slop gdzie koszt wytworzenia tej gry z przekazem to blisko 500 milionów dolarów plus 300 milionów dolarów na marketing. Łącznie 800 milionów dolarów. Nie ma najmniejszej możliwości by ta gra choćby się zwróciła bo sprzedaż jest tragiczna. Coalition czeka zamknięcie tak samo jak BioWare. Gra okazała się gigantyczną finansową klapą. Wszystko dzięki Sweet Baby której wysokopostawiony woke przedstawiciel zapowiedział że ich celem jest "Spalenie branży gier". Coraz więcej graczy zaczyna się identyfikować jako "non buynary". Bo obecnie branża gier stała się sposobem na transfer niewyobrażalnych ilości pieniędzy do kieszeni aktywistów neomarksistów i kobiet z niebieskimi włosami. Kontrolę nad tworzeniem gier sprawują obecnie działy HR obsadzone w pełni przez skrajnie lewicowe kobiety z niebieskimi wlosami ktore pełnią rolę oficerów politycznych i aparatu represji dla nieprawomyślnych w myśl że inna opinnia to przemoc.

  3. W tej grze jest naprawdę sporo dobrego. Począwszy od poprawionego systemu osłon (przynajmniej w singlu, bo w multi jest on wyjątkowo podatny na spamowanie przyklejaniem się do kolejnych osłonek), przez animacje, feeling strzelania, przepiękną scenografię i tak dalej, i tak dalej. Problem w tym, że miałem naprawdę wysokie oczekiwania po pierwszym trailerze, który zdawał się zapowiadać powrót do korzeni serii. Tymczasem dostaliśmy powrót wyłącznie pozorowany.

    Stężenie girlbossów, z Maggs w roli największej gwiazdy tej odsłony, przy jednoczesnym odebraniu części spotlightu Marcusowi i Domowi (i tak, odebraniu go na rzecz kompletnych pierdół), sprawia, że pod względem narracji i tonu traktuję tę grę jak kolejny nieudany wysryw w stylu piątki.

    Ktoś mógłby powiedzieć, że to przecież tylko fabuła, a sama Maggs ma w grze raptem „parę” scen. Tyle że musicie zrozumieć jedną rzecz: ta gra zwyczajnie nie ma ich zbyt wiele. Jeśli spojrzycie na growy film z E-Daya, zobaczycie, że wszystkich scen jest tam łącznie na jakieś półtorej godziny. A teraz przyjrzyjcie się scenom climaxowym, tym, które mają budować największe napięcie, scenom po pokonaniu bossów i innym kluczowym momentom. Właśnie tam Maggs przestaje być jakimś symbolicznym akcentem czy drobnym dodatkiem. Staje się upierdliwym ptasim gównem na masce sportowego wozu. A jeśli dołożyć do tego fakt, że Marcus i Dom dostają zdecydowanie za mało okazji, żeby naprawdę błyszczeć, całość robi się zwyczajnie męcząca.

    No i co dalej? Dyskurs wokół tej gry będzie się pewnie jeszcze kotłował przez maksymalnie tydzień, a potem zdechnie. Tak samo jak liczba graczy. Zresztą, już zdechła. Na Steamie widać to czarno na białym: peak na poziomie 7 tysięcy graczy w weekend? Niektóre indyki robią lepsze wyniki. A przecież mówimy o grze, która miała być jednym z filarów Xboksa. O marce, która w czasach swojej świetności wręcz ozłociła tę platformę i przyciągnęła do niej masę ludzi. To miała być gra otwierająca nową trylogię, a tymczasem realnie czekamy teraz na komunikat o kolejnej fali zwolnień.

    I wiem, jak to się potoczy. Minie miesiąc, może dwa, i tak naprawdę zapomnimy już, o co chodziło w całym tym bajzlu. Ktoś rzuci, że The Coalition było źle zarządzane. Ktoś inny, że Microsoft naciskał na przedwczesną premierę. Jeszcze ktoś wyciągnie jakiś sensacyjny artykuł o tym, że ktoś w studiu zwyzywał deva. I chuj. Każdy zbuduje sobie własną legendę, własną teorię i własne wyjaśnienie, dlaczego ta gra zaliczyła tak spektakularny flop, że ja pierdolę.

    Szczerze? Niespecjalnie mnie to już interesuje. Tak samo jak nie interesuje mnie, dlaczego upadło BioWare. Liczy się efekt końcowy, a ten jest, jaki jest. I nie będę ukrywał, że będzie mnie nawet cieszyć, jeśli ludzie z The Coalition nie dostaną kolejnej szansy na ciągnięcie tej marki w tym kierunku.

    Niech ta marka sobie umrze i odpocznie. Co było do ogrania to ograliśmy.

  4. Doceniam fragment opisujący fabułę i odnoszący się do postaci Mags, ale powód, dla którego niektórzy "gracze" o nią płaczą, jest dużo bardziej prozaiczny i jakakolwiek polemika z nimi jest z góry skazana na porażkę.

  5. Odniesienia do Sera i jego odmian wyszło ci świetnie i naturalnie 😀 Jak patrzę na GoW E-day a klasyczną Trylogią to E-day stylistyką świata jest z lat 60-70 a jak patrzę na "klasyczną" z X360 to mam odczucie, że tam świat jest z 2040-50 roku, mam też na uwadze to, że świat jest w trakcie inwazji i wszystko jest zniszczone doszczętnie, być może gadam głupoty albo zapomniałem jak to tam wyglądało i dlatego mam takie odczucia bo dawno też w GoW nie grałem a 4 i 5 nie liczę po za tym średnio mi się podobały z kampanii.

  6. Panie Tomasz(szczuk), Pan mi zrobił dobrze tym Toolem 😉 przypomniałem sobie, że to przecież jeden z 10 moich ukochanych "zepsołów" 😉 żarty żartami, ale to fajne jest, że jeden z moich ulubionych jutuberów zna się na "NARZĘDZIU" 🤜🤛

  7. Na usprawiedliwienie lokalizacji wypada powiedzieć, że tłumacz dostaje wyeksportowany do Excela ciągiem tekst pozbawiony kontekstu – nie zawsze w sensownej kolejności. Na tłumaczenie zwykle nie ma wystarczającej ilości czasu i nad jednym projektem pracuje kilku dostawców, którzy – jeśli w ogóle komunikują się ze sobą – robią to za pośrednictwem project managera. Zwykle nie ma też czasu dopytywać klienta o jakieś materiały pomocnicze/screeny/kontekst, nie mówiąc już o udostępnieniu gry. Jest za mało czasu na proces, bo wydawca traktuje lokalizację jak zło konieczne i kolejny koszt, który trzeba cisnąć w dół ile się da.

  8. Świetne Gearsy. Chyba nawet wskakuje dla mnie wyżej niż moja ulubiona obecnie piątka. Upadek miasta, zniszczenia, straty wśród żołnierzy i cywili, walka z nieznanym i brutalnym wrogiem – wszystko tutaj zostało przedstawiono świetnie. Czuć, że usprawniono bardzo mocno poruszanie się sterowanej przez nas postaci, jest bardziej dynamiczna i płynniejsza. Do tego tak jak mówisz fajnie, że przedstawiono historię nowych postaci. Największy minus to chyba tylko walki z bossami, które polegają na władowaniu miliarda naboi w bossa i tyle. W kwestii kampanii dla mnie mocne 9/10.

    PS. Ale Quaz, z tą ilością etapów celowniczkowych to dowaliłeś. Bo są to dosłownie dwa etapy na calą grę, obydwa może po 5, maks 10 minut. To jest niewiele. Ale fakt, coś w pojeździe może i by się przydało.

  9. Czemu kamera podczas biegu wygląda już absolutnie zwyczajnie? Dawniej była perspektywa żabia i trzęsienie. Czy da się w opcjach to jakoś przywrócić?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You might like

© 2026 Cantinho do Vídeo - WordPress Video Theme by WPEnjoy